reklama

Protest pracowników sądownictwa w kraju zaczyna być coraz bardziej widoczny. Są jednostki, w których w piątek nie odbyła się ani jedna z zaplanowanych na ten dzień rozpraw. W ogólnopolskim proteście biorą udział już 73 sądy w tym od niedawna także ten z Lęborka. Związki zawodowe wystosowały apel do premiera Mateusza Morawieckiego, by ten pochylił się nad losem pracowników sądów i prokuratur.

Na początku października pracownicy sądów zdecydowali się rozbić czerwone miasteczko w okolicach gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości. Ich postulaty od początku dotyczą przede wszystkim podniesienia wynagrodzeń (o 12 proc. w przyszłym roku) oraz zwiększenia zatrudnienia, co pozwoliłoby odciążyć ich od nadmiernej ilości obowiązków. Przedstawiciele związków zawodowych od dawna alarmują, że braki kadrowe przekładają się też na spowolnienie pracy sądów. Ponieważ wcześniejsze formy protestu nie odnosiły oczekiwanych skutków, pracownicy sądów od tygodnia stosują bardziej radykalną formę ‒ pójście na L4.

reklama

Deklaracje takich działań spotkały się z natychmiastową reakcją Ministerstwa Sprawiedliwości, które w piśmie skierowanym do ZUS zasugerowało, by dokładnie sprawdzać przyczyny ewentualnej nadmiernej absencji pracowników. Resort w wydanym w środę komunikacie zapewnił również, że sądom nie grozi paraliż i odwoływanie rozpraw z powodu braków kadrowych, a sprawy spadły z wokandy w zaledwie 2 proc. sądów. Justyna Przybylska, przewodnicząca Krajowego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Ad Rem”, podkreśla, że liczba wskazywana przez MS to zaledwie niewielki odsetek i próba marginalizowania skali protestu. W liście otwartym skierowanym do Ministra Sprawiedliwości, pracownicy sądów podkreślają, że te zwolnienia lekarskie wynikają z tego, że są lekceważeni. – My pracownicy sądów, w związku z lekceważeniem naszych grup zawodowych przez przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości postanowiliśmy zwyczajnie i po ludzku zadbać o nasze zdrowie. To my tyraliśmy jak woły – chorzy, często w nieformalnych godzinach nadliczbowych, a także praktycznie za darmo, bo to Pan Panie Ministrze zabrał nam dodatki specjalne za dyżury aresztowe, wychodząc z założenie, że najlepiej żebyśmy wszystko robili za darmo, a wy sobie przyznajecie pieniądze – czytamy.

Komentarze