Choć nasze miasto powitało Nowy Rok zaledwie dwadzieścia godzin temu, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że nie było ono ani jakoś specjalnie wyjątkowe ani tym bardziej huczne. Nasi mieszkańcy sprawiali wrażenie nieco zagubionych… tym bardziej, że włodarze miasta niczego dla nich tego dnia (tej nocy) nie zorganizowali. Jak nakazywała niepisana lęborska tradycja dziesiątki lęborczan spotkały się o północy na Placu Pokoju, niektórzy odpalili nawet trochę rac i fajerwerków, ludzie postali, popatrzyli… i rozeszli się do swoich domów. Czy było jakoś super trudno powiedzieć… Z całą pewnością nie było tak, jak na zamieszczonych tuż po północy filmach z gruzińskiego Batumi, ale tak to już pewno nigdy nie będzie.
Nie od dziś wiadomo, że nieodłącznym elementem zabawy sylwestrowej są fajerwerki. Wystrzały sztucznych ogni na przestrzeni wieków stały się atrakcją silnie związaną z nadejściem Nowego Roku. Choć kolorowe rozbłyski na niebie mogą nawet cieszyć oko, to towarzyszące im huki stanowią już poważne utrapienie dla zwierząt i ich właścicieli. Fajerwerki pojawiły się już kilka wieków przed naszą erą w Chinach, te kolorowe opracowali Włosi. Jednym z pierwszych zapisów o pokazie fajerwerków w Polsce jest ten z 1766 roku. Z okazji Zielonych Świątek odbyła się wówczas, urządzona przez koronowanego 2 lata wcześniej Stanisława Augusta, wielka zabawa uświetniona pokazem sztucznych ogni. Fajerwerki w naszym kraju wykorzystano jednak dużo wcześniej. Pierwsza wzmianka o fajerwerkach w Polsce dotyczyła narodzin Zygmunta III Wazy w Krakowie, czyli XVI w.
Świętowanie nowego roku to jednak bardzo traumatyczny czas dla zwierząt. Hałas i nieprzewidywalność fajerwerków sprawia, że wiele psów uznaje je za zagrożenie. Wyzwala to nich reakcję walki lub ucieczki. Twój pies może szczekać na hałas lub uciekać i się chować. Często jednak nie ma ani gdzie uciec, ani tym bardziej gdzie się schować. Może też przejawiać inne oznaki stresu np. nerwowość, dyszenie, nerwowe przechadzanie się lub skamlenie. Ogromny huk, dym oraz wystrzały powodują przerażenie i mogą nawet przyczynić się do ich śmierci. Dlatego, jak co roku, miłośnicy zwierząt apelują, by nie używać petard i fajerwerków w sylwestra.
Znana behawiorystka, trenerka psów i zoofizjoterapeutka Katarzyna Bargiełowska radzi, by poszukać alternatyw dla wystrzałów, mogą to być na przykład iluminacje, lasery i światła… „Jeżeli możecie, to nie „strzelajmy” w Sylwestra, żeby tym zwierzętom żyło się lepiej, żeby wszystkim żyło się lepiej” – wskazała. W noc sylwestrową należy pamiętać również o zwierzętach żyjących na wsi i na posesjach, bo nierzadko tracą wówczas życie… „Stoją na łańcuchu, próbują się jakoś ratować, uciekać od tych bodźców, od tych wystrzałów. Niekiedy przeskakują przez płoty, przez jakieś dziwne rzeczy i zawisają po prostu na łańcuchach. A ludzie dobrze się bawią i później znajdują je…” – wyjaśnia dalej Bargiełowska.
Niektórzy mieszkańcy naszego miasta już dziś mówią jednak… „dość” ogłupiania zwierząt. Wiele wskazuje, że już niebawem zostaną też podjęte konkretne działania zmierzające do uchwalenia zakazu używania środków pirotechnicznych w naszym mieście i powiecie… do tego przez cały rok(!). Już niebawem postaramy się napisać więcej o tej społecznej inicjatywie.
Zdjęcie: Danuta Bojanowska (FB)






dno dnem przykryte! mam nadzieję że burmistrz i jego cała ta klucha w urzędach lęborskich traktuje nas obojętnie nie robiąc niczego byśmy poczuli się weselsi w tym okropnie ponurym i bez życia,, mieście,, bo tak muszą!? (z każdej strony słychać że nie chcą bo poco i dla kogo.
zmieńmy to przy kolejnych wyborach! Tak jak,, władza,, i te ciepłe urzędnicze kluchy dbają o NAS zastąpm ich ludźmi z przyszłością dla Lęborka.