Coraz głośniej mówi się o wprowadzeniu odgórnego, ustawowego zakazu używania telefonów komórkowych w szkołach podstawowych. Resort edukacji argumentuje, że taki krok jest niezbędny dla poprawy koncentracji uczniów i ich zdrowia psychicznego. Sprawdziliśmy, jak na te plany reaguje lęborskie środowisko oświatowe.
Większość lęborskich dyrektorów podstawówek popiera pomysł ministerialnego zakazu, upatrując w nim szansy na ujednolicenie zasad, które dziś bywają polem do konfliktów. – Jasne, ogólnokrajowe wytyczne wzmocniłyby pozycję statutów szkolnych i ujednoliciły zasady, co pomogłoby uniknąć nieporozumień na linii szkoła-rodzic – wskazuje Mariola Małecka, dyrektor SP nr 3 w Lęborku. W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele Szkoły Podstawowej nr 8, którzy inicjatywę ministerstwa oceniają pozytywnie, wskazując, że w ich placówce uczniowie już teraz przez cały tydzień nie korzystają z telefonów na terenie szkoły. Takie systemowe rozwiązania mają na celu nie tylko walkę z rozproszeniem uwagi, ale przede wszystkim ograniczenie zjawiska cyberprzemocy.
Z lęborskich doświadczeń wynika jednak, że sam zakaz to tylko połowa sukcesu, a kluczowe jest jego skuteczne egzekwowanie. Andrzej Kurzydło, dyrektor SP nr 7, zauważa, że lokalne regulacje wypracowane wspólnie z rodzicami i uczniami bywają skuteczniejsze niż sztywne prawo narzucone z góry. Z kolei Alina Szyjut, dyrektor Społecznej Językowej Szkoły Podstawowej LTO, ostrzega przed tworzeniem przepisów, które mogą stać się martwe. – Każdy zakaz, który nie jest skutecznie egzekwowany uczy, że prawo można obejść i nie respektować, co jest bardzo złe w szczególności jeśli chodzi o dzieci i młodzież – argumentuje. Dyrektorzy podkreślają przy tym, że technologia wciąż powinna służyć edukacji, dlatego ważne jest pozostawienie możliwości korzystania z urządzeń jako pomocy dydaktycznych.
Największym wyzwaniem dla lęborskich pedagogów pozostaje kreatywność uczniów w omijaniu zakazów oraz brak świadomości cyfrowej u części opiekunów. Nauczyciele alarmują, że dzieci często izolują się w szkolnych zaułkach, by korzystać z mediów społecznościowych zamiast integrować się z rówieśnikami. – Dużym wyzwaniem, może jeszcze większym niż z uczniami, jest pozyskanie wsparcia oraz współpracy z rodzicami w zakresie cyfrowym – podkreśla Alina Szyjut. – Bez spójności między wymaganiami szkoły a postawą rodziców w domu, nawet najbardziej restrykcyjne przepisy mogą okazać się jedynie tymczasowym rozwiązaniem problemu, który wymaga przede wszystkim edukacji i budowania balansu w świecie nowych technologii.





