To miał być spokojny, rekreacyjny rejs, ale sytuacja szybko zrobiła się niebezpieczna. Jacht, który znajdował się kilka mil morskich od Łeby, osiadł na mieliźnie. Na pokładzie były cztery osoby i pies. Gdy ratownicy dotarli w rejon zdarzenia, okazało się, że jednostka zaczyna nabierać wody.
Wszystko zaczęło się o godz. 14:31. Wtedy Brzegowa Stacja Ratownicza w Łebie otrzymała zgłoszenie o jachcie, który osiadł na mieliźnie około 4 Mm na wschód od portu w Łebie.
Do akcji ruszyli ratownicy BSR Łeba. Na miejsce skierowano także łódź ratowniczą R-15 oraz statek ratowniczy „Monsun”. Problemem była bardzo płytka woda. Podejście do jachtu nie było łatwe i wymagało zachowania szczególnej ostrożności.

W pewnym momencie sytuacja zrobiła się jeszcze poważniejsza. Jacht zaczął nabierać wody. Ratownicy musieli szybko zdecydować o ewakuacji części osób znajdujących się na pokładzie.
Dwie osoby wraz z psem zostały zabrane na łódź ratowniczą. Następnie bezpiecznie przetransportowano je na brzeg. Dwie pozostałe osoby zostały na jachcie.
Na miejscu policjanci sprawdzili trzeźwość skippera. Badanie wykazało, że był trzeźwy.
Kiedy zakończono działania związane z ratowaniem życia i zdrowia, rozpoczęła się kolejna część akcji. Na prośbę kapitana przygotowano działania mające na celu ratowanie jachtu i wyprowadzenie go z mielizny.

O godz. 17:54 do dalszych działań skierowano z Ustki statek ratowniczy „Orkan”. Jego zadaniem jest pomoc w bezpiecznym holowaniu jachtu z mielizny.
Na Bałtyku rozpoczęła się więc walka nie tylko o bezpieczne sprowadzenie wszystkich osób na brzeg, ale także o uratowanie samej jednostki.