– W pierwszych tygodniach lutego Morze Bałtyckie doświadczyło bezprecedensowego spadku poziomu wody – alarmuje Instytut Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. Naukowcy zaobserwowali, że średnie poziomy są obecnie blisko 67 cm poniżej normy, co jest najniższym odczytem od początku systematycznych obserwacji tj. od 1886 r. To oznacza, że „brakuje” ok. 275 km sześc. wody w basenie. To tyle, ile prawie 275 mld ton wody.
Jak informuje na swoim facebookowym profilu Instytut Oceanologii PAN, długotrwałe silne wiatry wschodnie utrzymujące się od początku stycznia wypychały masy wody przez Cieśniny Duńskie w kierunku Morza Północnego, co spowodowało spadek poziomu w całym akwenie. Te warunki atmosferyczne (strefa wysokiego ciśnienia, brak znaczących frontów atmosferycznych, wschodnie wiatry) to kluczowy czynnik, a nie brak opadów czy „wyschnięcie morza” w sensie braku dopływu rzek. Bałtyk ma bardzo mały naturalny odpływ i dopływ z lądu w porównaniu do wiatru i ciśnienia.
– Dopóki trwa ta konfiguracja meteorologiczna, woda jest „przytrzymywana” na południowo-wschodnim krańcu akwenów, a poziom lokalnie się obniża. To zjawisko jest znane oceanografom i hydrologom jako wind set-down: długotrwały wiatr z jednego kierunku „wypycha” wodę z akwenu, powodując spadki poziomów bez zmiany ogólnej ilości wody na świecie – wyjaśniają naukowcy z Instytutu Oceanologii PAN.
Dlaczego to ma znaczenie?
– Nawigacja i żegluga: płytsze wody znacząco ograniczają głębokość torów podejściowych do portów i mogą wpływać na planowanie operacji portowych.
– Ekologia: głębokie wody Bałtyku są często pozbawione tlenu (tzw. strefy hypoksji), co ogranicza życie organizmów dennych. Kiedy wiatr ustąpi, możliwy jest napływ zimnej, słonej i tlenowej wody z Morza Północnego, co może „odświeżyć” deoksygenowane baseny – niczym głęboki oddech dla ekosystemu.
– Zamarznięcie i lód: nietypowo niskie poziomy oraz silny mróz sprawiły, że w niektórych miejscach Bałtyk zamarzł znacząco bardziej niż zwykle. Doprowadziło to np. do otwarcia lodowych dróg w Estonii (między wyspami Hiiumaa i Vormsi) oraz do tworzenia się rzadkich zjawisk lodowych jak torosy (wały lodowe) na plażach.
– Uwaga na lód: Choć zamarznięta powierzchnia wygląda często spektakularnie, lód w pobliżu infrastruktury morskiej (mola, statki, nabrzeża, wraki) jest szczególnie niebezpieczny. Grubość i nośność są mocno zróżnicowane – nawet przy kilku centymetrach różnicy możliwe są pęknięcia, przerwy i słabe miejsca.
Ciekawostki
• Bałtyk to jeden z największych akwenów słonawych na świecie, utrzymujący specyficzną równowagę między słodką wodą z rzek a wodą morską z Morza Północnego.
• W historii dość ekstremalne poziomy były zwykle związane z burzami i gwałtownymi zmianami ciśnienia (seiche), ale obecna sytuacja to wyjątkowo długotrwały brak „przepływów wyrównawczych”.
• W polskich portach i ujściach rzek (np. Zalew Wiślany) również odnotowuje się stany niskie – zgodnie z komunikatami hydrologicznymi.
Podsumowanie
– To niezwykła anomalia pogodowa i oceanograficzna, która jest jednocześnie przypomnieniem, jak bardzo meteorologia (wiatr, ciśnienie) wpływa na poziomy wód, oraz jak ważna jest odporność infrastruktury morskiej i bezpieczeństwo związane z lodem, żeglugą oraz gospodarką wodną – tłumaczą naukowcy z Instytutu Oceanologii PAN.
Spektakularne zdjęcia z satelity Sentinel-2 z 3 lutego 2026 r. pokazują, jak wyjątkowo zamarzła wewnętrzna Zatoka Pucka.
Źródło: Facebook/Instytut Oceanologii PAN







