Zadymienie wydobywające się z okna jednego z mieszkań budynku przy ul. Armii Krajowej w Lęborku było powodem wieczornego wezwania straży pożarnej. Jak się okazało – wszystko przez wyciąganą kaczkę z piekarnika. Nikt nie został poszkodowany, a alarm uznano jako fałszywy w dobrej wierze.
Do zdarzenia doszło w środę, 24 grudnia, czyli w Wigilię, około godziny 22:00 w jednym z budynków mieszkalnych przy ul. Armii Krajowej w Lęborku. Zadymienie wydobywało się z okna jednego z mieszkań. Na miejsce wysłano cztery zastępy straży pożarnej – trzy z JRG Lębork i jeden z OSP Lębork. Wezwano też patrol policji.
– Zgłaszająca poinformowała, że z mieszkania na trzecim piętrze przez uchylone okno wydobywa się dym – mówi kpt. Radosław Wroński, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Lęborku. – Po przyjeździe na miejsce strażacy weszli do wskazanego mieszkania i stwierdzili brak zadymienia. Znajdowały się tam osoby, które nie potrzebował pomocy medycznej, ani nic im nie dolegało. Jak się okazało, kobieta wyciągnęła kaczkę z piekarnika i to było powodem zadymienia. Alarm uznano jako fałszywy w dobrej wierze.








