Urząd Miasta nie chce wypłacić właścicielom prywatnych przedszkoli kwoty ok. 130 tys. zł, a Starostwo Powiatowe według ostatniej decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego musi wypłaci ok. 800 tys. zł Dariuszowi Dawczakowi, ale zamiast pieniędzy – sąd.
Duma czy pycha przemawia przez władze tego miasta i powiatu. Urzędy walczą z przedsiębiorcami już od kilku lat, przegrywając kolejne sprawy sądowe. Oczywiście za każdą kolejną założoną i przegraną sprawę płacimy my – podatnicy. Bo liczą się nie tylko koszta sądowe, ale również narastają odsetki, jakie urzędy muszą wypłacić. Tymczasem zamiast ugody zarówno burmistrz Lęborka Witold Namyślak, jak i starosta lęborski Wiktor Tyburski dalej walczą z mieszkańcami tego powiatu.
O sprawie dwóch prywatnych lęborskich przedszkoli informowaliśmy już niejednokrotnie. Ostatni wyrok, jaki zapadł w Najwyższym Sądzie Administracyjnym, także na korzyść przedszkoli nie zrobił na urzędnikach większego wrażenia. Kilka lat temu wiceburmistrz Lęborka Alicja Zajączkowska obiecała właścicielom prywatnych placówek, że miasto wypłaci im należne kwoty, kiedy tylko zapadnie wyrok w ich sprawie. Teraz chyba o tych słowach zapomniano, bo zamiast wypłaty należnych pieniędzy wraz z odsetkami, które narosły w ciągu tych lat, miasto dalej odwołuję się od decyzji sądów.
– Dostaliśmy pismo z Urzędu Miasta, że nie wyczerpano jeszcze całej drogi prawnej i urząd złożył wniosek o kasację wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego – informuje Agnieszka Caronia z Prywatnego Przedszkola Językowego „Tęczowa Kraina”. – Nie rozumiem tego, bo przecież obiecano nam, że jeśli wyrok sądu będzie na naszą korzyść, to miasto wypłaci pieniądze, chodziło tylko o podstawę prawną.
Obiecano, ale nie wypłacono. Tak samo jak Starostwo Powiatowe mimo decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego nie chce wypłacić kwoty ok. 800 tys. zł Dariuszowi Dawczakowi, który kilka lat temu wygrał przetargi ogłoszone przez powiat na odholowanie i parkowanie samochodów. Współpraca układała się dobrze do czasu kiedy Dariusz Dawczak dostarczył rachunki za samochody schorowane, ale nie odebrane przez ich właścicieli. Niektóre pojazdy stały na parkingu od dłuższego czasu, a kwota za ich przechowywanie wzrosła do 800 tys. zł. Po dostarczeniu rachunków do starostwa te przeleżały tam, zdaniem Dawczaka kolejne kilka miesięcy. Kiedy przedsiębiorca zaczął domagać się zapłaty, starosta lęborski kazał mu jeszcze raz dokładnie przeliczyć o jaką kwotę mu chodzi.
Po takim piśmie, jak stwierdza Dawczak aż się w nim zagotowało. Zamiast zapłaty za wykonaną usługę kolejne pismo zbywające przedsiębiorcę. Sprawa trafiła do SKO i mimo, że te wydało decyzję o zapłacie za wykonane usługi, w starostwie usłyszeliśmy:
– Do zakończenia postępowania administracyjnego nie udzielamy żadnych informacji w sprawie – stwierdził Tomasz Sopyłło, pracownik Wydziału Prmocji.
Kiedy zacząłem się dopytywać, na jakim etapie jest ta sprawa i jakie już podjęto kroki, padła krótka odpowiedź – „bez komentarza”. Czyli do urzędników sprawa się nie zakończyła. Oznacza to, że zamiast przyjąć decyzję SKO odwołano się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Dlaczego wybrani przez mieszkańców włodarze miasta i powiatu zamiast im służyć z nimi walczą? Czekam na Państwa komentarze.
Adam Reszka




