Bałtyk przyciąga latem tłumy turystów. Plaże, kąpiel w morzu i nadmorski wypoczynek mają jednak swoją drugą stronę. Po sezonie na piasku i w wodzie pozostają butelki, opakowania, niedopałki, plastik, a nawet większe przedmioty. Co naprawdę można znaleźć w Bałtyku?
Do najczęściej spotykanych odpadów należą opakowania po kosmetykach i środkach higienicznych, butelki, opakowania po żywności, jednorazowe torby i niedopałki papierosów. Plastik z czasem rozpada się na coraz mniejsze cząsteczki, które pozostają w środowisku.
– Chyba najbardziej zaskakuje mnie nie jeden spektakularny przedmiot, ale powtarzalność tego, co znajdujemy. Co roku sprzątamy, a później znowu pojawiają się: niedopałki, opakowania, fragmenty plastiku, butelki, puszki itd. Patrząc na daty opakowań, często widać bardzo wyraźnie, że odpad w morzu nie znika tylko dlatego, że przestajemy go widzieć. Potrafi pozostać tam przez lata i dalej oddziaływać na ekosystem. Z obiektów o większych gabarytach w miejskich marinach wyławiamy także zaskakująco dużo miejskich hulajnóg elektrycznych – mówi Olga Sarna, prezes Fundacji Mare.
Według danych HELCOM na każdych 100 metrach plaży można znaleźć średnio od 50 do 300 sztuk odpadów morskich, z czego 70 proc. stanowią tworzywa sztuczne. Problem nie dotyczy wyłącznie nadmorskich miejscowości, bo zanieczyszczenia mogą docierać do Bałtyku także rzekami.
– Bałtyk zaczyna się dużo dalej od plaży. Ogromna część zanieczyszczeń dociera do niego rzekami. To, co trafia do kanalizacji, na pola czy do rzek nawet setki kilometrów od wybrzeża, może ostatecznie znaleźć się w morzu. W pewnym sensie wszyscy mieszkamy nad Bałtykiem – podkreśla Olga Sarna.
19 września w Gdyni odbyła się 7. edycja akcji Sprzątamy Bałtyk organizowanej przez Fundację Mare. Wspólne sprzątanie plaży i mariny miało nie tylko usunąć odpady, ale także pokazać, jak wiele z nich trafia do morza.





A NA CO IDĄ PODATKI turystów kroją jak się Da ale SPRZĄTAĆ NIE MA KOMU