reklama
Kultura

Katastrofa statku „West Star” w Ulinii !

Katastrofa statku „West Star” w Ulinii !

Wielu turystów wypoczywających na plaży w Ulinii zastawia widok pojedynczego masztu wystający z wód Bałtyku opodal brzegu morskiego. Jeszcze 10 lat można było zobaczyć dwa takie maszty, ale jeden mocno już skorodowany załamał się pod własnym ciężarem. Widoczny po dziś dzień maszt jest już ostatnim widocznym świadkiem katastrofy morskiej statku „West Star”, jak wydarzyła się w tym miejscu ponad 50 lat temu…

reklama

„West Star” był niewielkim statkiem handlowym (kabotażowcem), przystosowanym do żeglugi przybrzeżnej, zbudowanym pierwotnie dla odbiorcy niemieckiego w 1965 roku przez stocznię „Atlas-Werke AG” w Bremie. Potem został sprzedany duńskiemu armatorowi Partrederi „Trigon” z Kopenhagi. Jednostka na cześć córki armatora nosiła najpierw nazwę „Monica Munksholm”, potem „Monica Trigon”. Jej macierzystym portem była Kopenhaga, następnie leżący na półwyspie Jutlandzkim – Hundested. Swoją trzecią i ostatnią nazwę… „West Star” statek otrzymał parę miesięcy przed zatonięciem, w październiku 1970 roku, po zmianie właściciela na duńską fir-mę „Rederi K/S Wescoast”.

Statek odbywał rejsy z Norwegii do Niemiec z ładunkiem rudy miedzi oraz z Polski do Anglii z ładunkiem tarcicy. W czasie jednego z takich rejsów, podczas silnego sztormu i awarii silnika jednostka została wyrzucona na mieliznę, kilka km na wschód od Łeby (trawers Ulinii), niedaleko latarni morskiej w Stilo. Po dramatycznej akcji ratunkowej cała załoga została uratowana. Pomimo wysiłków podejmowanych przez jednostki Polskiego Ratownictwa Okrętowego statkowi nie udało się pomóc.

Swoją ostatnią podróż pod dowództwem kapitana Erika Olsena „West Star” rozpoczął w dn. 25.10.1970 roku wraz z wyjściem z portu w Gdańsku z ładunkiem tarcicy do angielskiego portu Wivenhoe. Statek wyszedł w rejs w czasie bardzo złej pogody, kiedy na morzu od kilku dni panował sztorm. Nazajutrz, o godz. 02:55 w nocy nadał międzynarodowy sygnał bezpośredniego zagrożenia życia „mayday”, zgłaszając stale powiększający się przechył jednostki spowodowany przemieszczeniem się ładunku i wdzierającą się do ładowni wodą. Kiedy po kilku godzinach od nadania komunikatu statek został odnaleziony, tkwił już na mieliźnie nie-daleko brzegu morskiego. Załoga podjęła desperacką próbę ratowania jednostki, wyrzucając przewożony ładunek za burtę, jednak wobec awarii jedynego silnika „West Star” próby te na niewiele się zdały.

Prócz kilku kutrów ratunkowych, do ratowania załogi zaangażowano za-stępy brzegowe ratownictwa morskiego z Łeby i Ustki a także nurków oraz śmigłowiec marynarki wojennej. Ze strony Polskiego Ratownictwa Okrętowego (PRO) w akcji uczestniczyły kutry ratunkowe: „RC-1”, „RC-3”, „Muszla” i holownik „Tumak”. Po burzliwej akcji ratunkowej, w trakcie której wywróciła się m.in. tratwa, którą ewakuowano na brzeg cześć członków załogi, udało się uratować całą, 7-osobową załogę statku. W piątek, 30.10.1970r o godzinie 08:00 rano, po wielogodzinnej, nieskutecznej walce o uratowanie statku, kapitan Olsen jako ostatni opuścił pokład „West Star” a sama jednostka została unicestwiona przez sztormowe fale.

Choć „West Star” wszedł na mieliznę 26.10.1970 roku, za oficjalną datę je-go zagłady podaje się inną datę…  02.11.1970 roku, gdy na pokładzie nie było już żadnych członków załogi a kadłub statku pękł od uderzeń rozszalałego morza. 

Statek ten był małym 5-letnim drobnicowcem, przystosowanym do prze-wozu różnych ładunków. Posiadał własne urządzenia przeładunkowe (2 dźwigi) i dwie ładownie. Ze względu na jego niska burtę, należy przypuszczać, że został zaprojektowany, jako drewnowiec do przewozu tarcicy. Po-siadał również stosunkowo niewielkie zanurzenie, które sprawiło, że po uszkodzeniu silnika utknął na mieliźnie tak blisko brzegu.

Wrak „West Star” spoczywa na głębokości kilku metrów, ok. 150 m od brzegu. Od niedawna z morza wystaje już tylko jeden maszt (drugi się złamał), stanowiący niegdyś istotny element urządzeń przeładunkowych statku. Przez długi czas po katastrofie morze ukazywało jeszcze inne fragmenty kadłuba, m.in. nadbudówkę z kominem, które z czasem pochłonęły kolejne sztormy. Z informacji nurków, zapuszczający się do wraka „West Star”, wynika, że wewnątrz kadłuba widać gałęzie, a nawet całe pnie drzew, liny i siatki rybackie, na-niesione tu zapewne przez sztormy i prądy morskie. Magazynki znajdujące się przed dziobem są całkowicie za-sypane piaskiem, duże wrażenie robią masywne polery na dziobie (pachołki do mocowania lin i cum) oraz stosunkowo dobrze zachowana winda kotwiczna. W kluzach (otwory z pokładu do burty) ciągle znajdują się łańcuchy kotwicowe i kotwice leżą prawdopodobnie daleko od wraku, zapewne pod grubą warstwą piachu. Najgłębiej położony element statku  (5,5 m p.p.m.) znajduje się tuż przed jego dziobem.

Ciekawostką jest fakt, że wyrzucony podczas akcji ratunkowej statku – ładunek tarcicy, został później skrupulatnie wyzbierany przez okolicznych mieszkańców. Po latach, z części desek wykonano m. in. ławki w Kościele p. w. Miłosierdzia Bożego w Sasinie !

Uwaga:

Zbliżanie się do wraku statku, szczególnie podczas gwałtownego falowania morza jest bardzo ryzykowne, gdyż z piaszczystego dna wystaje dużo skorodowanych i niezwykle ostrych blach. Trzeba się też liczyć z prądami wstecznymi.

Dane techniczne statku:

Pojemność: brutto – 499,64 tony, net-to – 327,03 tony, wyporność: 925-950 ton, 42.414 m3 ziarna i 38.352 m3 drewna, wymiary: długość – 62,3 m, szerokość – 10,0 m, zanurzenie – 3,416 m, głębokość do głównego po-kładu – 3,9 m, prędkość: 11 węzłów. Silnik główny diesel typu 6 MU 451A, 4-suwowy, 6-cylindrowy o mocy 600 KM przy 375 rpm, kompresor Hatlapa, 2 generatory diesla po 46 kW każdy, 1 generator diesla o mocy 8,1 kW, instalacje na statku: radar, automatyczny pilot (Arkas), hydrauliczne urządzenie sterowe (Atlas), pokrywy luków – system Mc Gregor, 2 urządzenia dźwigowe o udźwigu 3 ton każdy (Atlas), maszt spawany (Stahl Berlin GmbG), 1 wyciągarka typu ENN 26/34E (Hermann Surken), radiostacja (OXYN), załoga: 7 ludzi.

film (wrak z lotu ptaka)  >

MD

1 Komentarz

    Widziałem tą tragedię na własne oczy.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

POLECAMY
 
close-link