Środek Europy, XXI wiek, a w mieszkaniu zimno. Brzmi jak scenariusz sprzed kilkudziesięciu lat, ale to rzeczywistość jednego z mieszkańców Lęborka. Kaloryfery są zimne, nad mieszkaniem jest tylko dach, a na dole znajduje się pusty, nieogrzewany lokal. Mieszkaniec interweniował w spółdzielni, ale na razie pozostaje mu… śledzenie prognozy pogody. I leczenie zaziębionych dzieci….
Do naszej redakcji zgłosił się Czytelnik, który mieszka na ostatnim piętrze jednego z bloków Spółdzielni Mieszkaniowej w Lęborku. Nad jego mieszkaniem jest już tylko dach, poniżej znajduje się pusty, a więc nieogrzewany lokal, a kaloryfery pozostają zimne.
Czytelnik twierdzi, że w tej sprawie interweniował w spółdzielni przy ulicy Słowackiego. Usłyszał, że powinien przesłać zgłoszenie mailowo. Odpowiedź, którą otrzymał, odnosiła się przede wszystkim do prognozowanej pogody i tego, kiedy temperatury będą wystarczającym argumentem za uruchomieniem centralnego ogrzewania.
– W odpowiedzi na Pana zgłoszenie informujemy, że decyzja o uruchomieniu centralnego ogrzewania podyktowana jest aktualnymi oraz prognozowanymi warunkami atmosferycznymi. Wyjaśniamy, że prognozowana zmiana pogody od najbliższego poniedziałku obejmuje wzrost temperatury powietrza do 21 stopni w ciągu dnia i do 12 stopni w nocy. Jednocześnie informujemy, że sytuacja pogodowa jest na bieżąco przez nas monitorowana. W przypadku pogorszenia warunków atmosferycznych i spadku temperatur do poziomu uzasadniającego rozpoczęcie ogrzewania centralne ogrzewanie zostanie uruchomione. Z informacji udostępnionych przez Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Lęborku wynika, że na dzień dzisiejszy centralne ogrzewanie uruchomione jest w 10 procentach zasobów całego Lęborka – informuje Spółdzielnia Mieszkaniowa w Lęborku.
Dla mieszkańca problem nie kończy się jednak na wskazaniach termometru. Jak podkreśla, w jego ocenie chłód w mieszkaniach przekłada się również na codzienne funkcjonowanie rodzin, szczególnie gdy dzieci chorują, a rodzice muszą korzystać ze zwolnień z pracy.
– Dzieci chorują w najlepsze, rodzice muszą brać zwolnienia z pracy, a to wiąże się z kolejnymi trudnościami w codziennym życiu – mówi Czytelnik.
Sprawa ma jeszcze jeden aspekt. Według mieszkańca problemem może być również sposób zbierania informacji o potrzebie uruchomienia ogrzewania. Jak twierdzi, podczas rozmowy ze spółdzielnią usłyszał, że w tej sprawie nie ma zgłoszeń od mieszkańców jego bloku.
– Rozmawiałem z jedną z pań ze spółdzielni. Stwierdziła, że nie mają zgłoszeń od mieszkańców o zapotrzebowaniu na włączenie ogrzewania w moim bloku. No i jak mają mieć takie zgłoszenia, skoro część lokali stoi pusta, a sporą liczbę mieszkańców stanowią osoby starsze, które zapewne nie wiedzą, że mogą takie zapotrzebowanie zgłosić spółdzielni? – komentuje mieszkaniec.
Czytelnik apeluje więc do mieszkańców, którzy marzną w swoich mieszkaniach, aby zgłaszali ten problem w biurze spółdzielni. Zwraca się także do rodzin osób starszych, które mogą potrzebować pomocy w przekazaniu takiego zgłoszenia.
_ Spółdzielnia wychodzi z założenia, że skoro nikt się nie odzywa, to wszystko jest w porządku. Warto im pokazać, że niekoniecznie – kwituje.
O stanowisko w tej sprawie chcieliśmy zapytać przedstawicieli Spółdzielni Mieszkaniowej w Lęborku. Niestety, nikt z zarządu nie znalazł czasu na rozmowę. Zostaliśmy poproszeni o przesłanie pytań mailowo. Czekamy na odpowiedź. Jeśli nadejdzie, wrócimy do sprawy.





