Policjanci zatrzymali w Słupsku 24-letniego obywatela Ukrainy, który kierował mocno uszkodzonym Audi. Na widok policji zjechał szybko na pobocze i zamienił się miejscami z koleżanką, która miała uprawnienia i była właścicielką pojazdu. Na miejsce zamiast holownika właścicielka sprowadziła do pomocy kolejną osobówkę. Oba auta skończyły na lawetach z zakazem dalszej jazdy.
We wtorek rano, 15 września, policjanci ruchu drogowego słupskiej komendy na jednym ze skrzyżowań zauważyli osobowe Audi, które nie miało przedniego zderzaka, a z niektórych elementów pojazdu wystawała zielona trawa. Postanowili zatrzymać ten pojazd do kontroli, jednak gdy zawracali na rondzie, auto, które chcieli skontrolować, zjechało na pobocze, a kierujący młody mężczyzna wyskoczył nerwowo z samochodu i usiadł na miejsce pasażera, gdzie wcześniej siedziała blondynka.
– Funkcjonariusze zdziwieni zachowaniem pary zapytali skąd pomysł na taką szybką zamianę. Jak się okazało, 24-latek nie miał uprawnień do kierowania, w przeciwieństwie do młodej pasażerki, która do tego była właścicielką pojazdu. Kobieta przyznała, że w nocy zjechała samochodem na polanę, lecz gdy chciała wyjechać, samochód ugrzązł w miękkim podłożu o podczas próby wydostania, zderzak razem z tablicą rejestracyjną oderwał się od reszty samochodu – informuje mł. asp. Amadeusz Galus, oficer prasowy słupskiej policji.
To jednak nie koniec problemów pary. Z uwagi na kierowanie pojazdem niedopuszczonym do ruchu młody mężczyzna został ukarany mandatem karnym w wysokości 1500 złotych, kolejny mandat otrzymał za brak wymaganych dokumentów podczas kontroli.
– Policjanci potwierdzili, że pasażerka i jednocześnie właścicielka Audi ma ważne prawo jazdy, ale za udostępnienie pojazdu osobie nieposiadającej uprawnień ona również została ukarana mandatem w wysokości 2500 złotych. Mundurowi po sprawdzeniu stanu technicznego oznajmili, że ten samochód dalej może pojechać jedynie na lawecie i zatrzymali dowód rejestracyjny od pojazdu – mówi mł. asp. Amadeusz Galus.
Para oznajmiła, że dzwonią już po kolegę, który odbierze z parkingu ich uszkodzony pojazd. Kiedy policjanci sporządzali dokumentacje, na miejsce po uszkodzone Audi zamiast lawety przyjechał znajomy właścicielki osobowym BMW. Kiedy „znajomy” dowiedział się, że takim samochodem nie odbierze uszkodzonego samochodu, funkcjonariusze zwrócili uwagę, że auto z Bawarii pozostawia na chodniku po sobie wyraźne ślady, a szyba czołowa pojazdu jest mocno uszkodzona.
– Mężczyzna, który miał przyjechać lawetą, został ukarany za stan techniczny BMW mandatem w wysokości 3000 złotych i zakazem dalszej jazdy. Wydawać by się mogło, że to już koniec przygód podczas jednej kontroli. Nic bardziej mylnego. W przypadku kolejnego pojazdu, który przyjechał po niesprawne osobówki, policjanci sprawdzili jego dokumenty. Jak się okazało, wpis w dowodzie rejestracyjnym nie odpowiadał stanowi faktycznemu, jakoby ten miał być przystosowany do holowania pojazdów. Za trzecim podejściem właściciele wezwali odpowiednie holowniki, które zabezpieczyły niesprawne pojazdy– oznajmia mł. asp. Amadeusz Galus.
Czytaj też:
Pomorskie: wspólnie pili alkohol, a później dwóch z nich pobiło i okradło trzeciego. Polak i Ukrainiec zatrzymani
Pomorskie: 19-letni Ukrainiec chciał wyłudzić 80 tys. zł. Działał jako tzw. „odbierak”
Pomorskie: Policjanci byli w szoku. Ukrainiec wyciągnął prawo jazdy wydane przez ZSRR
Źródło: KMP w Słupsku










