reklama
Aktualności

Bałtyk to toksyczna bomba z opóźnionym zapłonem !

Bałtyk to toksyczna bomba z opóźnionym zapłonem !

Problem broni chemicznej zalegającej na dnie Bałtyku wraca jak bumerang. Po raz kolejny eksperci ostrzegają przed zgubnymi skutkami polityki zamiatania tematu pod dywan i ostrzegają, że Bałtyk może wkrótce stać się „morzem martwym”. Bezpiecznie nie mogą się też czuć konsumenci, u których na stole lądują rodzime ryby. Według szacunków, po II wojnie światowej w Bałtyku zatopiono m.in. ok. 50 tys. ton broni chemicznej, w tym ok. 15 tys. ton bojowych środków chemicznych np. gaz musztardowy. Morze Bałtyckie ze swoim niskim zasoleniem oraz niską temperaturą sprzyjają niewydostawaniu się toksycznych substancji, ale jak się wydaje, kwestią czasu jest to, kiedy beczki zalegające na dnie Bałtyku się otworzą. 

reklama

Na przestrzeni ostatnich 20 lat odnotowano 115 wypadków z udziałem broni chemicznej, w których poszkodowanymi byli najczęściej rybacy, chociaż „ofiar” nie brakowało też wśród zwykłych plażowiczów. Tylko na terenach Wyspy Uznam w ciągu ostatnich 20 lat miało miejsce łącznie ponad 100 przypadków poparzeń plażowiczów. Możliwość poparzenia przez substancje chemiczne nie jest jedynym niebezpieczeństwem. Równie groźne może okazać się spożywanie bałtyckich ryb. Ryby, szczególnie denne, mogą mieć kontakt z substancjami chemicznymi, które się odkładają w ich mięsie, co może mieć bardzo poważne konsekwencje zdrowotne dla ludzi. Choroby neurologiczne czy nowotwory to realne zagrożenia wynikające z kontaktu z przytoczonymi wyżej substancjami oraz nadmiernego spożycia ryb bałtyckich, w szczególności ryb tłustych i przydennych (m.in. flądry).

Ale zalegająca w Bałtyku broń chemiczna to nie jedyny problem tego areału. Z danych Biura Hydrograficznego Marynarki Wojennej (BHMW) wynika bowiem, że w polskich obszarach morskich zalega ponad 415 wraków, z których około 100 znajduje się w Zatoce Gdańskiej. Wszelka dostępna wiedza oraz praktyka pozwalają na wysnucie przypuszczeń, graniczących z pewnością, iż przynajmniej kilkadziesiąt z nich posiadało też na swoim pokładzie duże ilości paliwa, którego część znajduje się w ich wrakach. Do największych należą m.in.: „Wilhelm Gustloff”, „Steuben”, „Stuttgart”, „Goya” oraz „Franken”. Mając na uwadze specyficzne warunki hydrologiczne, w wyniku którego Bałtyk, jako morze praktycznie zamknięte, przeważającą część zanieczyszczeń na trwałe pozostawia w sobie, każdy wyciek paliwa z pozostałości wraków statku spowoduje „lokalną katastrofę ekologiczną”…

źródło: gospodarkamorska.pl; grafika o broni chemicznej – nto.pl

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Promocje i rabaty!. Zapraszamy, ul. Krzywoustego 4A w Lęborku
Zobacz gazetkę