Policjanci zatrzymali 32-letniego mieszkańca Lublina, który włamał się do kwiatomatu na jednej z ulic Słupska i ukradł z nich bukiet wartości 150 złotych. Swój czyn usprawiedliwił miłością do kobiety i brakiem pieniędzy. Teraz odpowie za kradzież z włamaniem. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia.
W czwartek, 24 września, po godzinie 14:00 dyżurny słupskiej komendy odebrał zgłoszenie o włamaniu do kwiatomatu umieszczonego przy jednej z kwiaciarni na terenie miasta. W miejsce od razu udał się najbliższy patrol przewodników psów służbowych, który zastał tam właścicielkę kwiaciarni.
– Jak ustalili mundurowi, do automatu podszedł nietuzinkowo ubrany młody mężczyzna w jeansowej kurtce i spodniach z widoczną różową koszulą. Do całego stroju nie pasował tylko element, jakim było obuwie, a konkretnie wyraźnie ubłocone kalosze. Jak przekazała kobieta, złodziej miał zamaszystym ruchem wybić łokciem szybę automatu, wyciągnąć z nich bukiet wartości 150 złotych, po czym zaczął uciekać w kaloszach wzdłuż się ulicy – informuje mł. asp. Amadeusz Galus, oficer prasowy słupskiej policji.
Policjanci od razu ruszyli w poszukiwania specyficznie ubranego amatora cudzych rzeczy. Po kilku minutach od zgłoszenia na ulicy Norwida w oczy policjantów rzucił się mężczyzna odpowiadający specyficznemu rysopisowi przekazanemu przez pokrzywdzoną.
– Jak się okazało, sprawcą kradzieży z włamaniem był 32-latek z Lublina. Swoje zachowanie starał się usprawiedliwić miłością do kobiety i brakiem pieniędzy. Mężczyzna został zatrzymany i w piątek usłyszał zarzuty. Za kradzież z włamaniem grozi do 10 lat więzienia – mówi mł. asp. Amadeusz Galus.
Źródło: KMP w Słupsku/Pomorska Policja








