Rozmowa z Kacprem Głogowskim, pochodzącym z Lęborka 22-letnim sportowcem trenującym trójbój siłowy, a także trenerem personalnym w Well Fitness w Lęborku. W rozmowie z nami objaśnia zasady tej dyscypliny sportu, opowiada o swoich sukcesach, celach na przyszłość i zachęca do treningu. Zapraszamy do lektury!
Pochodzi Pan z Lęborka, gdzie ukończył Pan Zespół Szkół Mechaniczno-Informatycznych. Właśnie w Lęborku rozpoczęła się Pana przygoda z trójbojem siłowym. Dlaczego właśnie ta dyscyplina?
– Moja przygoda zaczęła się właściwie dość zwyczajnie, po prostu od chodzenia na siłownię. Z czasem zauważyłem jednak, że dużo bardziej niż sama sylwetka interesuje mnie progres siłowy. Podobało mi się to, że tutaj wszystko jest bardzo konkretne – albo jesteś w stanie podnieść dany ciężar, albo nie. Później coraz bardziej wciągałem się w przysiad, wyciskanie i martwy ciąg. Zacząłem interesować się techniką, programowaniem treningu i tym, jak faktycznie stawać się silniejszym. W pewnym momencie zwykłe chodzenie na siłownię przerodziło się już typowo w trening trójbojowy i pierwsze starty.
Ile obecnie ma Pan lat i od jak dawna trenuje Pan trójbój siłowy? Jak wyglądały pierwsze kroki w tym sporcie?
– Mam 22 lata i trenuję siłowo od około trzech lat. Początki oczywiście wyglądały zupełnie inaczej niż teraz. Wiedza o technice, regeneracji czy programowaniu treningu była dużo mniejsza. Na początku po prostu chciałem być silniejszy i dokładać kolejne kilogramy na sztangę. Z perspektywy czasu widzę sporo rzeczy, które zrobiłbym inaczej, ale chyba każdy musi przejść przez taki etap. Z czasem zacząłem podchodzić do treningu coraz bardziej świadomie, aż w końcu pojawiły się pierwsze zawody.
Trójbój siłowy to jedna z dyscyplin sportów siłowych. Na czym dokładnie polega?
– Trójbój składa się z trzech konkurencji: przysiadu ze sztangą, wyciskania sztangi leżąc i martwego ciągu. Na zawodach mamy po trzy podejścia do każdego z tych bojów. Najlepszy zaliczony wynik z przysiadu, wyciskania i martwego ciągu jest później sumowany i tworzy tak zwany total. Na pierwszy rzut oka zasady są więc bardzo proste – trzeba podnieść jak największy ciężar. W praktyce dochodzi do tego technika, przygotowanie fizyczne, dobór podejść, regeneracja i oczywiście głowa, bo próba podniesienia ciężaru na granicy swoich możliwości wygląda trochę inaczej niż zwykły trening.
Która z tych trzech konkurencji jest najtrudniejsza?
– Ciężko wskazać jedną, bo dużo zależy od zawodnika. Każdy ma trochę inne predyspozycje i swoje mocniejsze oraz słabsze boje. Każda konkurencja jest też trudna na swój sposób. W przysiadzie trzeba mieć dużą kontrolę ruchu i pewność pod ciężarem. W wyciskaniu nawet niewielki błąd techniczny potrafi kosztować zaliczenie. Martwy ciąg jest z kolei ostatnią konkurencją zawodów, więc podchodzi się do niego już po kilku godzinach rywalizacji. U mnie najmocniejszym bojem jest zdecydowanie martwy ciąg, ale nie powiedziałbym przez to, że jest najłatwiejszy.
Jakie predyspozycje fizyczne i psychiczne trzeba posiadać, aby zajmować się tym sportem?
– Na wysokim poziomie predyspozycje fizyczne oczywiście mają znaczenie. Budowa ciała, proporcje kończyn czy naturalna siła mogą w pewnych bojach pomagać, ale żeby zacząć trenować trójbój, nie trzeba mieć żadnych wyjątkowych warunków. Dużo ważniejsze są regularność, cierpliwość i chęć do pracy. Psychika również ma duże znaczenie. Trzeba nauczyć się radzić sobie z ciężarem, stresem na zawodach i tym, że progres nie zawsze przychodzi szybko. Czasem pracuje się kilka miesięcy, żeby ostatecznie dołożyć do wyniku tylko kilka kilogramów.
Czy są szanse, aby trójbój siłowy zyskał na popularności w najbliższych latach?
– Myślę, że tak i wydaje mi się, że już teraz widać wzrost zainteresowania treningiem siłowym. Coraz więcej osób chce nie tylko dobrze wyglądać, ale też być po prostu silniejszym. Dużą rolę odgrywają media społecznościowe, bo dzięki nim łatwiej pokazać trójbój osobom, które wcześniej nie miały z nim styczności.
Sam sport jest też dość prosty do zrozumienia dla widza. Jeżeli ktoś widzi zawodnika próbującego podnieść 250 czy 300 kilogramów, to nawet bez znajomości wszystkich zasad wie, że dzieje się coś konkretnego.
Myślę, że dużo będzie zależało od promocji zawodów i tego, jak sami zawodnicy będą pokazywać ten sport. Ważne są też mniejsze, lokalne imprezy, bo dzięki nim ktoś może pierwszy raz zobaczyć trójbój na żywo.
Jakie sukcesy ma Pan na swoim koncie? Czy zdobywał Pan medale? Z jakimi obciążeniami już się Pan zmierzył?
– Mam już na swoim koncie kilka miejsc na podium. W Pucharze Debiutantów PLT RAW zająłem 2. miejsce w kategorii junior do 23 lat, do 90 kg. Później mocniej skupiłem się również na martwym ciągu. Podczas II Pucharu Polski w martwym ciągu zająłem 2. miejsce w kategorii do 82,5 kg Open oraz 2. miejsce w kategorii wiekowej do 23 lat Open. Na III Pucharze Polski w martwym ciągu udało mi się wygrać kategorię do 82,5 kg do 23 lat, a dodatkowo zająłem 2. miejsce w klasyfikacji juniorów do 23 lat Open. Moje obecne rekordy to 240 kg w przysiadzie, 130 kg w wyciskaniu i 272,5 kg w martwym ciągu. Gdyby zsumować te wyniki, daje to 642,5 kg.
Tak jak wspomniałem wcześniej, u mnie zdecydowanie najmocniejszym bojem jest martwy ciąg i właśnie z nim wiążę obecnie największe ambicje.
Które ze sportowych imprez dla trójboistów są najważniejsze? Czy odbywają się mistrzostwa Polski, Europy i świata?
– Tak. W trójboju organizowane są zawody na różnych poziomach – od mniejszych zawodów lokalnych, przez mistrzostwa Polski, aż po mistrzostwa Europy i świata. Funkcjonują też różne federacje, więc kalendarze zawodów i zasady mogą się między nimi trochę różnić. Dla zawodnika naturalną drogą jest najpierw zdobywanie doświadczenia na mniejszych imprezach, a później, wraz ze wzrostem poziomu sportowego, rywalizacja na coraz poważniejszych zawodach.
Co obecnie jest Pana celem w tej dyscyplinie? Do czego Pan zmierza?
– Najbliższy start mam 2 października i ponownie będą to zawody w martwym ciągu, więc w tej chwili skupiam się przede wszystkim na tym. Kolejny większy start planuję na marzec. W dalszej perspektywie jednym z moich głównych celów jest osiągnięcie 700 kg w totalu, czyli w łącznym wyniku przysiadu, wyciskania i martwego ciągu. Obecne rekordy dają mi 642,5 kg, więc do 700 jeszcze trochę brakuje, ale właśnie takie konkretne cele najbardziej mnie motywują. Osobnym celem pozostaje dla mnie 300 kg w martwym ciągu. To jest granica, którą zdecydowanie chcę przekroczyć.
Jak wygląda Pana trening? Jak często Pan trenuje?
– Zazwyczaj trenuję siłowo cztery razy w tygodniu. Podstawą są oczywiście trzy boje – przysiad, wyciskanie i martwy ciąg – ale oprócz tego wykonuję sporo ćwiczeń uzupełniających, które mają poprawiać konkretne słabe punkty. Nie wygląda to jednak tak, że na każdym treningu próbuję bić rekord. Tak naprawdę większość pracy wykonuje się na dużo mniejszych ciężarach. Trzeba umieć dobrać obciążenie tak, żeby stopniowo budować formę i jednocześnie być w stanie się regenerować. Poza samym trójbojem lubię też sprint i elementy przygotowania motorycznego. Zależy mi na tym, żeby poza siłą zachować też pewien poziom sprawności i dynamiki.
Na co dzień jest Pan również trenerem personalnym w Well Fitness w Lęborku. Kto może zapisać się do Pana na treningi i jak wyglądają takie zajęcia?
– Na co dzień pracuję jako trener personalny w Well Fitness w Lęborku i tak naprawdę może zgłosić się do mnie osoba na każdym poziomie. Pracuję zarówno z ludźmi, którzy dopiero zaczynają chodzić na siłownię, jak i z osobami, które już trenują i chcą poprawić technikę, zwiększyć siłę czy po prostu trenować bardziej świadomie. Nie trzeba więc być trójboistą, żeby ze mną trenować. Zaczynam przede wszystkim od rozmowy o tym, jaki ktoś ma cel, jakie ma doświadczenie i jakie są jego możliwości. Dopiero na tej podstawie dobieramy trening. Standardowe zajęcia trwają około godziny, natomiast częstotliwość treningów jest już kwestią indywidualną. Najbardziej zależy mi na tym, żeby osoba, z którą pracuję, nie tylko wykonywała ćwiczenia, ale też z czasem rozumiała, dlaczego robimy je w taki sposób i jaki jest ich cel.
Skontaktować można się ze mną bezpośrednio w Well Fitness w Lęborku albo przez mój Instagram @kapix.lift i profil na Facebooku @Kacper Głogowski.
Czego trójbój nauczył Pana poza samym sportem?
– Przede wszystkim cierpliwości i konsekwencji. Na początku treningu progres jest stosunkowo szybki, ale później dochodzi się do momentu, w którym na kolejne kilogramy trzeba pracować naprawdę długo. Czasami przygotowujesz się kilka miesięcy po to, żeby na zawodach poprawić wynik o 2,5 czy 5 kilogramów. To uczy, że nie zawsze od razu widać efekt swojej pracy. Podobnie jest z nieudanymi podejściami. Jeżeli nie podniesiesz ciężaru, możesz oczywiście być przez chwilę wkurzony, ale ostatecznie trzeba wyciągnąć z tego wnioski i wrócić do treningu. I chyba właśnie to najbardziej lubię w tym sporcie – zawsze jest coś jeszcze do poprawienia.
Dziękuję za rozmowę.
PRZECZYTAJ TEŻ:
Wojownik z Lęborka Mateusz Pawlik: „Jak się nie ma charakteru, to się walki nie wygra” [WYWIAD]
Wideo: Facebook/Kacper Głogowski




















