Lębork24

Wiadomości > Kultura > Ściana Wschodnia słusznie kusi

Ściana Wschodnia słusznie kusi

wyświetlony 461 razy
Change text size Save as PDF RSS

 Tam postanowiono się wybrać. Wycieczkę zorganizowało Koło Przewodników PTTK w Lęborku przy Regionalnym Oddziale PTTK w Słupsku dla 37 przewodników i ich sympatyków z Koszalina, Słupska, Lęborka, Bożego Pola, Redy i Trójmiasta celem wnikliwszego poznania oferty turystycznej Białegostoku i okolic.

- Od pewnego czasu nosiliśmy się z zamiarem odwiedzenia Białegostoku i okolic. Miejsca ciekawego przyrodniczo i kulturowo – mówi Ireneusz Krawiec, szef lęborskich przewodników. - Trzy dni wycieczkowe to bardzo mało na tak ciekawy obszar. Podjęliśmy decyzję o skupieniu się na fakcie przenikania się różnych kultur. Piękne puszcze, białowieską i knyszyńską zostawiliśmy na inną wycieczkę. Myślę, że był to „strzał w dziesiątkę”. Zobaczyliśmy region mentalnie różny od naszego i przekonaliśmy się, że białostocczanie nie „śledzikują”,  bo to nie Wilno, a wręcz przeciwnie - mówią czystą polszczyzną.

Droga z Lęborka do miast na Szlaku Kulturowym - Ściana Wschodnia nawet się nie dłużyła, gdyż kol. Ireneusz, współorganizator wycieczki, cały czas opowiadał o tym, na co zwrócić uwagę na trasie: m.in. na zabytkowy bunkier w Witrambowie czy pomnik poświęcony obrońcom bitwy pod Mławą w 1939 r.

Zwiedzanie rozpoczęto od Tykocina, gdzie czekał już przewodnik Paweł Lawda. Popis wiedzy dał na samym początku w Wielkiej Synagodze, faktycznie wielkiej i właśnie świeżo odrestaurowanej. Powiedział m.in. o 39 zakazach, jakie pierwotnie musieli żydzi przestrzegać i jakie potem mieli zagwozdki ich potomkowie, gdy zakazy rozmnożyły się do ok. 2400. Następnie zwiedzono Dom Talmudyczny.

Na zdjęciach nieźle wygląda zrekonstruowany XVI-wieczny tykociński zamek Zygmunta Augusta, jeden z „bohaterów” sienkiewiczowskiego „Potopu”. Okazale prezentuje się rynek z pomnikiem hetmana polnego koronnego Stefana Czarnieckiego na środku, który oprócz tego, że był wojewodą ruskim i kijowskim, piastował szereg innych godności, w tym starosty tykocińskiego. To drugi najstarszy po Kolumnie Zygmunta świecki pomnik w Polsce.

Znakomicie zdobi rynek fronton późnobarokowego kościoła Trójcy Przenajświętszej, ufundowanego przez Jana Klemensa Branickiego. Wnętrze jest w rusztowaniach, ale prezbiterium już odrestaurowano. Nieopodal przy wjeździe na most nad Narwią kusi oko Alumnat, dziś hotel z restauracją, a niegdyś od 1. poł. XVII w. przytułek i szpital dla inwalidów i weteranów wojennych, ale tylko szlachciców-katolików. Zasłynął dzięki temu, że tu m.in. kręcono sceny do filmów „U Pana Boga w ogródku” i „U Pana Boga za miedzą”. Jak tam smakuje jadełko, nie wiem, bo z większością grupy zakotwiczyłam w Pierogarni Tykocińskiej, polecam.

W Choroszczy tylko rzut oka na letni pałac Branickich, bo też restaurowany,  ale  niedostępny dla zwiedzających. Szkoda, bo niby mają tam Muzeum Wnętrz Pałacowych.

Następnego dnia Supraśl. Też jest się czym zachwycić. Zarówno licznymi nieopisanego piękna ikonami w Muzeum Ikon w Pałacu Opatów, jak i odbudowaną cerkwią pw. Zwiastowania NMP z 1503 r. (zburzono ją w 1944 r. i bezpowrotnie zniszczono barokowy ikonostas autorstwa gdańskich snycerzy) oraz całym zespołem klasztornym z XVII i XVIII w., po którym oprowadzał nas ikonopisarz brat Jan Grigoruk. Mogliśmy podejrzeć przy renowacji fresków dra Adama Musiuka z Politechniki Białostockiej. W bazyliańskiej bibliotece klasztornej wśród białych kruków odkryto na pocz. XIX w. kodeks supraski z XI w., najstarszy zabytek języka starocerkiewnosłowiańskiego. Tu na pocz. XVIII w. zaczęła działać oficyna wydawnicza, co udowodnione, ale prawdopodobnie drukarnia była tu już za Jagiellonów, którzy, jak powiedział brat Jan, byli „strażnikami jedności wiary wspólnoty kościołów”. Wydrukowano tu „Pieśni nabożne” Franciszka Karpińskiego z kolędą „Bóg się rodzi”. W centrum miasta można było sfotografować eklektyczny „przeozdobiony” pałac Buchholtzów, łódzkiej rodziny fabrykantów włókienniczych.

Tekst i zdjęcia: Iwona Ptasińska

Po południu w Kruszynianach drzwi drewnianego meczetu z XVIII w.,  najstarszego meczetu w Polsce, otworzył dla nas przewodnik Dżemil Gembicki. Opowiadał o polskich Tatarach i ich wierze, wplatając zabawne żarty. Kol. Dżemil pochodzi z Lipków; wbrew tradycji jest żonaty – o dziwo - z Polką. Ustalili, że córkę wychowuje żona w wierze katolickiej, a syn jest muzułmaninem i w obu obrządkach obchodzą święta. W meczecie modły odprawiane są po arabsku, ale kazania po polsku. Żyje tu osiem rodzin tatarskich. Kol. Dżemil oprowadził grupę po mizarze, muzułmańskim cmentarzu, też ciekawie o nim opowiadając i też z zabawnymi dygresjami. Tatarzy są w Kruszynianach od 1690 r., gdy 45 rodzin Tatarów litewskich osiedlił Jan III Sobieski, nadając im ziemię i szlachectwo.

Belyszem z sosem czosnkowym, przedziwnym w wyglądzie i smaku w „Tatarskiej Jurcie” częstowała Dżenneta Bogdanowicz. Snuła przy tym opowieść o tragedii, jaka spotkała jej rodzinę, gdy spłonęło ich gospodarstwo; radośnie zaś o wizycie ks. Karola, który w belyszu się rozsmakował (a może udawał z dobroci serca).

W Sokółce w Domu Pielgrzyma wysłuchano relacji o cudzie Eucharystycznym, który zdarzył się w październiku 2008 r. i wstąpiono do kościoła pw. św. Antoniego Padewskiego, miejsca cudu.

Nocleg w Domu Pielgrzyma w Supraślu to także przeżycie.

W niedzielę zwiedzano najważniejsze miejsca turystyczne Białegostoku. Nie wyobrażałam sobie, że jest to tak rozległe, zróżnicowane architektonicznie i ludne miasto, wyglądające wielkomiejsko, a nie prowincjonalnie, jak dotąd sądziłam. Jest to miasto uniwersyteckie, a więc młodość panuje: na 350 tys. mieszkańców 50 tys. stanowią studenci. W ponad trzygodzinnym spacerze obejrzano z zewnątrz i nieco wewnątrz pałac Branickich, teraz Uniwersytet Medyczny. Kto zezwolił na wzniesienie paskudnego wieżowca jako tło dla barokowej bramy z wieżą zegarową zwieńczoną orłem, powinien sam go rozebrać i to jak najszybciej, bo taki widok razi brakiem smaku architektonicznego i poczucia estetyki miejskiej. Na szczęście fotogeniczny okazał się barokowy park, pełen figur mitologicznych, ukwiecony i zadbany niczym w Schoenbrunn, tylko wiele mniejszy.

Ciekawie wygląda rynek z ratuszem z XVIII w. Jeszcze bardziej zespół katedralny Wniebowzięcia NMP, czyli dwa kościoły mur w mur: mniejszy z 1617 r. i okazały neogotycki z 1905. Na to, żeby wyspacerować więcej, potrzeba by było kilku dni, toteż przewodnik zaproponował wycieczkę objazdową, a wskazane przez niego pomniki, muzea, kościoły, kamienice, parki, pałacyki  wypadałoby zwiedzić innym razem, szczególnie współczesną cerkiew prawosławną pw. św. Ducha, największą w Polsce i pewnie w Europie pozarosyjskiej. Prawosławni mają 11 parafii, katolicy 37. Swoje zbory mają protestanci: ewangelicy, adwentyści, baptyści, zielonoświątkowcy. W okresie międzywojennym w Białymstoku żyło ok. 40 tys. Żydów (na ok. 100 tys. mieszkańców). Modlili się w sześciu synagogach (w tym w Wielkiej Synagodze) i stu domach modlitwy. Po wojnie do lat 60. czynna była jedyna ocalała z pożogi synagoga Cytronów. W dzielnicy Piaski zginęło z rąk hitlerowców 2 tys. Żydów. W Wielkiej Synagodze Niemcy zamknęli i spalili ok. 800 osób. Postawiono w tym miejscu w latach 90. symboliczny pomnik. Dziś do judaizmu przyznają się oficjalnie dwie osoby.

Była to niezapomniana wycieczka, przebogata w atrakcje, do której program zwiedzania opracował kol. Irek. Za wszystkie sprawy organizacyjne odpowiadał kol. Jan Kiśluk i w rezultacie czas był doskonale zagospodarowany. Było tak ciekawie, że warto się wybrać tą samą trasą. Polecam.

Tekst i fot. Iw. Ptasińska

4 komentarzy:
Jana pisze:
18:27 22.10.2018 r.

I ja tam byłam...Miód i wino piłam ? Jednak nie ,tylko inne trunki ,bo tam stawiają na lokalne ,regionalne produkty .
Bardzo ciekawe smaki mają piwa z browaru rzemieślniczego z Puszczy Knyszyńskiej ,np. ciemne piwo Dry Stout -dominuje paloność oraz gorzka czekolada .Jakąż fantazję musiał mieć ktoś ,kto nazwał inne piwo "Rudą Marudą ".
A jedzonko ,np. różne ,różniste pierogi (wspaniałe ) ,kartacze ,sękacze ,itp.
Poznaliśmy nowe smaki i nowe krajobrazy .Na pewno bardziej atrakcyjne są nasze wzgórza morenowe ,ale podlaskie równiny z wijącą się wśród łąk i pól Narwią czy Supraślą są także urokliwe .
Inne ,ale to nie znaczy ,że gorsze .
A pięknych dróg (już zbudowanych lub w budowie )na pewno zazdrościmy mieszkańcom Podlasia my ,ciągle oczekujący na modernizację S-6 czy Na Trasę Kaszubską .
To były wspaniałe 3 dni ,za co serdecznie dziękuję organizatorom ( wiadomo -fachowcy ).

Elżbieta pisze:
15:39 23.10.2018 r.

Niedawno wróciłam z Podlasia - i powiem tylko, że Polska potrafi być egzotyczna. Wśród zapowiadanych podróżniczych hitów, gdzie między egzotycznym Laosem, Zanzibarem a Senegalem znalazło się Podlasie. Region , który był przez dziesiątki lat pomijany, dziś w końcu cieszy się zainteresowaniem. Całkiem zasłużonym. Białystok, wielokulturowa stolica regionu. W Białymstoku urodził się Ludwik Zamenhof i pod wpływem atmosfery rodem z wieży Babel stworzył międzynarodowy język Esperanto. Pałac Branickich z barokowym ogrodem stanowi nieskończone źródło opowieści, ciekawostek, związanych z burzliwymi dziejami Białegostoku znanego w całej XVIII-wiecznej Europie jako Wersal Północy. Urocze Planty i Rezerwat Zwierzyniec- to morze zieleni w samym centrum miasta z miniogrodem zoologicznym, gdzie zobaczycie nie tylko klasyczne zwierzęta leśne, ale także żubry i wilki. Wreszcie tętniące życiem centrum miasta: Rynek Kościuszki z ratuszem i katedra katolicka oraz ul. Lipowa, którą wieńczy autentyczna perła modernizmu europejskiego, czy kościół św. Rocha. Miasto można zwiedzać też szlakami: żydowskim, przemysłowym, wielokulturowy, drewnianym. Ja polecam odwiedzić Galerię Arsenał prezentującą sztukę współczesną, jest jednym z najbardziej prestiżowych tego typu miejsc w kraju. To właśnie tu powstała np. znana na świecie „ Dziewczynka z konewką”. Agnieszka Osiecka nazwała kiedyś Tykocin miasteczkiem bajeczką i nie bez kozery. Cudownie położony nad rzeką Narew, niemal nieskażony cywilizacją. Nie ma chyba takiego roku , aby brukowane uliczki Tykocina nie zamieniły się w plan filmowy. Od produkcji rodzimych po hollywoodzkie - duch żydowskiego sztetlu (żydowskie miasteczko w przedwojennej Polsce) unosi się nad Tykocinem, tworząc niepowtarzalny przedwojenny klimat. Cudem zachowała się tu unikalna synagoga i dzielnica żydowska. A natomiast w części chrześcijańskiej zobaczyć można barokowy układ trapezowej rynku z przepięknym kościołem. To właśnie tutaj zdarzyła się historia wielkiej miłości Zygmunta Augusta w najważniejszej twierdzy XVI-wiecznej Polski; niedawno podniesiona z ruin cieszy oko i .... podniebienie. Dalej Supraśl, uzdrowisko w środku puszczy, gdzie można odpocząć w naturze, a tylko kilkanaście kilometrów jest do Białegostoku. Supraśl ma swój jedyny w swoim rodzaju klimat np .Klasztor prawosławny, założony pod koniec XV w. na pograniczu Korony i Litwy przez setki lat stanowił centrum duchowe tych obszarów czy Domy Tkaczy - to prawdziwe perełki drewnianej architektury. Natomiast Kraina Otwartych Okiennic to wehikuł czasu dla każdego, bo zasłynęła głównie zdobnictwem drewnianych chałup - jeszcze z czasów Królowej Bony. Dalej Szlak Tatarski to Podlaski orient. Tatarzy, czyli podlascy muzułmanie to niepowtarzalna mniejszość etniczna, wpisana w polską historię od setek lat. Dziś w głównej mierze zamieszkują Białystok, ale ich rodowymi gniazdami są wsie w okolicach Sokółki i Krynek. To właśnie tam nieodmiennie od 1679 r. Tatarzy przechowują swoje azjatyckie tradycje. Przeszłość i teraźniejszość, kuchnia, kultura i religia - każdy aspekt tatarskiego życia jest barwny i wielowątkowy. W Bohonikach i Kruszynianach żyją dwa zabytkowe meczety i mizary ( cmentarze). Iwonko , autentyzm tego regionu wymusza refleksję , wycisza i uspokaja rozpędzonego człowieka XXI wieku. Przyroda, piękna i dzika, a także zagmatwane losy lokalnej społeczności sprawiają , że tu się wraca. Drugi raz, trzeci i kolejny w moim przypadku. Podlasie, zawsze dzikie, zawsze magiczne. Tegoroczny urlop spędziłam u przyjaciół właśnie na Podlasiu. Pierwszym miastem był Augustów. Od jakiegoś czasu przy Augustowskiej restauracji została odsłonięta ławeczka „Beaty z Albatrosa”. Przysiedliśmy sobie obok kultowej Beaty , bohaterki Janusza Laskowskiego. Iwonko, to są nasi przyjaciele, których znamy 42 lata i to właśnie Oni tak pięknie i kolorowo pokazują nam cudowne Podlasie, Suwalszczyznę - krainę jak baśń i inne cudeńka.

Dorota pisze:
15:40 14.11.3572 r.

W pełni zgadzam się z powyższymi opiniami na temat Podlasia.
I takie drobne uzupełnienie :
1.Muzeum Wnętrz Pałacowych w Choroszczy istnieje i jest bardzo ciekawe ,ale akurat od 3..września do 31.października 2018 r .nieczynne dla zwiedzających ze względu na prace konserwatorskie.
2.W poprzednim tygodniu w mediach pojawiła się informacja o dofinansowaniu przez księcia Karola odbudowy Tatarskiej Jurty w Kruszynianach ,a więc właścicielka Dżenneta Bogdanowicz może trochę odetchnąć ,bo wszystko zmierza w dobrą stronę.
3.24.października ( wczoraj ) w programie 1.radia nadawano audycję "poza utartym szlakiem ".Gościem programu był Piotr Nestorowicz ,autor książki "Jeremiasz " ,o Podlasiu ,kulturze ,wierzeniach i obyczajach tego regionu.
Supraśl , Tykocin ,Kruszyniany ,Krynki i inne miejscowości też były wymieniane w tej audycji .W ten sposób moja wiedza o Podlasiu z każdym dniem jest większa.
A książkę P.Nestorowicza postaram się przeczytać .

Elżbieta pisze:
15:41 27.10.2018 r.

W rezydencji hetmana Jana Klemensa Branickiego stało m.in. aż 72 różnych pieców. Pokoje ogrzewały piece saskie i zdobione kominki szafiaste marmurowe i kamienne. Salę stołową, pokój bilardowy i pokoje chińskie ogrzewały piece gdańskie. Jan Klemens Branicki i jego żona Izabela lubili żyć w wygodzie i w luksusie. Mieli poczucie estetyki , umiejętnie dobierali rzeczy modne i eleganckie. Bale, fety oraz inne przyjęcia w Pałacu Branickich słynęły nie tylko z wyrafinowanych dań, ale i sposobu ich serwowania. Na stołach ustawiani elegancką zastawę: szkło, srebra i modną ówcześnie porcelanę. Archeolodzy w południowej części ogrodu na terenie pałacu odkryli fragmenty pięknej porcelanowej filiżanki. Zapewne to jeden z najstarszych wyrobów manufaktury miśnieńskiej, która ówcześnie produkowała europejska porcelanę. Ziemia pod Pałacem Branickim kryła jeszcze jeden skarb. Otóż archeologom udało się odkopać potłuczony szklany kieliszek na stopce. Pochodził z czasów II wojny światowej. Dzięki wykopaliskom możliwa była chociażby odbudowa Altany pod Orłem, fontann. Własność Jana K.Branickiego już w XVIII wieku uchodziła za jedną z piękniejszych rezydencji w Rzeczypospolitej. Nazywano ją Wersalem Polskim, Wersalem Podlaskim lub Wersalem Północy. Hetman odziedziczył pałac po rodzicach, Stefanie Mikołaju Branickim i Katarzynie Scholastyce z Sapiehów herbu Lis. Po śmierci Jana K. Branickiego i jego żony Izabeli z Poniatowskich Branickiej pałac został odkupiony w 1809 r. przez cara Aleksandra I. Miała tu powstać jedna z letnich rezydencji monarchy Rosji. Projekt nigdy nie został zrealizowany. Ostatecznie car Mikołaj I przeznaczył pałac na siedzibę Instytutu Panien Szlacheckich. Instytut mieścił się tu do 1915. Po odzyskaniu niepodległości, na siedzibę władz wojewódzkich wyzwolonej ojczyzny przeznaczono Pałac Branickich. Urząd Wojewódzki mieścił się w nim aż do wybuchu II w. św. Zniszczony w 1944 r. pałac został odbudowany w latach 1946-1960. Izabella miała zaledwie 18 lat kiedy zmuszono ją do ślubu z prawie 60-letnim ??? Janem K. Branickim. I to dzięki niej do Białegostoku zawitała kultura z wielkiego świata. I szkolnictwo. Pozostała przez ponad 20 lat towarzyszką jego życia, wzlotów i upadków. Branicki rozumiał położenie młodziutkiej Izabeli, traktując ją niemal po ojcowski, nie skąpiąc grosza na wystrój jej pałacowych apartamentów, paryskie stroje i przedmioty zbytku. Niewątpliwie też to Izabela zajmowała się na dworze kulturą i sztuką, sprowadzając do Białegostoku kosztownych artystów z Europy. Już na pierwsze swoje w Wersalu Podlaskim, a więc 19. urodziny otrzymała prezent wyjątkowy. Zachował się oryginalny kwit z podpisem Jana Sebastiana Bacha, który spośród swoich pięciu fortepianów sprzedał tylko jeden. Kupującym był " Branitzky" z miasta "Białastock" Iwonko, dalej się nie będę rozpisywała, tylko takie ciekawostki - może Ci się przydadzą. Pozdrawiam serdecznie. E:)


Dzisiaj jest:
Wednesday, 14 November 2018 r.
Imieniny:
Rogera, Serafina, Agaty
strony www Lębork
Strona korzysta z plików cookie w celu zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników przy korzystaniu z naszego serwisu oraz w celach statystycznych, zgodnie z polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.